poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział Pierwszy - Nie wszystkich od razu poznajemy...


         Był piękny letni dzień. Pewna  dziewczyna przechadzała się właśnie parkiem, który znajdował się tuż obok jej domu.  Rozmyślała, jak będzie jej mijał ostatni rok z szkole magii i czarodziejstwa. Przez drugą bitwę o Hogwart, cały zamek musiał zostać wyremontowany. Była ciekawa, jak to będzie wyglądać. Nie wyobrażała sobie Hogwartu w nowoczesnej wersji. 
         Z zamyślenie wyrwało ją czyjeś wołani. Odwróciła się i zobaczyła Rona, jej byłego chłopaka.                Co on ty robi?, przecież Nora jest oddalona od tego miejsca o 200 kilometrów!!!!- Rozmyślała Hermiona, patrząc na przybliżającą się postać.  W końcu jej eks znalazł się tuż przy niej. HERMIONA!!!!!- zaczął krzyczeć. Brązowowłosa nie wiedziała, czy z radości, czy ze złości. Wiedziała jednak, że zaraz się o tym dowie. CZEMY NIE ODPISUJESZ NA MOJE LISTY!!!!!- wybuchł Ron- MARTWIŁEM SIĘ!!! W czasie wypowiadania ostatniego słowa chciał objąć dziewczynę, jednak ta się od niego odsunęła.  Co się stało?- zapytał zmartwiony Ron. Kochał Hermionę, a  ona o tym wiedziała, ale nie mogła z nim być, nie po tym , co zobaczyła pod koniec bitwy o Hogwart.
WSPOMNIENIE
      Hermiona szła właśnie wielką salą, lub tym, co po niej zostało. Dobijał ją widok wszystkich tych ciał, i rozpaczy ludzkiej. Nie mogła na to patrzeć. Chciała się udać na Błonia, jej ulubione miejsce w Hogwarcie zaraz po bibliotece i pokoju wspólnym. Coś jednak zmusiło ją, do pójścia w stronę wieży Gryfindorru.  Na czwartym piętrze usłyszała śmiech. Znała je dobrze. Poszła w ich stronę.  Gdy doszła do Sali OPCM zamarła. Zobaczyła swojego chłopaka, całującego się z jedną z jej najlepszych przyjaciółek, Lavender Brown. Ona wszystko widziała, a oni jej nie zauważyli. Postanowiła  jak najszybciej odejść z tamtego miejsca. Miała złamane serce. Od razu pobiegła z płaczem do Ginny. Wiewiórka nie mogła uwierzyć, że jej brat jest aż takim debilem. Starała się pocieszyć herm, ale bez skutku. Jedyne, czego chciała w tamtej chwili Brązowooka, to być w domu. Ze swoimi rodzicami, daleko od Rona.
KOŃIEC WSPOMNIENIA
     Hermi, jesteś tam? – Spytał Ron, machając jej ręką przed oczami. Hermiona pomrugała szybko oczami, żeby powrócić do rzeczywistości- Ta……- Powiedziała niepewnie . Ron spojrzał się na nią pytająco, i zadał jej ponownie pytanie, tym razem spokojnie- Czemu mi nie odpisujesz na listy, i nie obierasz o de mnie telefonu?.  Ron jaa…-zaczęła, a łzy napływały jej do oczu. No co ty?- Zapytał Wesley.  Wiedziałam, jak całowałeś się z Lavender- Odpowiedziała najszybciej jak umiała. Nie chciała już w sobie tego dusić.  Miała ochotę powiedzieć mu całą prawdę. Nie chciała dalej żyć w kłamstwie, i udawać, że nic się nie stało. Hermi. Ja- Zaczął tłumaczyć się Ron- Ja… to była nieprzemyślana reakcje. Wygraliśmy bitwę, a z Lav kiedyś chodziłem. To ona mnie pocałowała. Nie chciałem tego….- wyjęczał. Ale to zrobiłeś, i złamałeś mi serce. Z nami koniec. Przestań pisać i dzwonić. Jesteś dla mnie martwy , Rozumiesz!!!???- Wybuchła. Wszystkie złe emocje zaczęła wyładowywać na rudzelcu.  Gdy już się wykrzyczała, pędem pobiegła przed siebie. Nie chciała patrzeć na chłopaka. Usłyszała tylko za plecami głośne „ Pożałujesz tego!!!!”. Nie zwróciła na to uwagi. Chciała się jak najszybciej znaleźć w domu. Zaszyć się gdzieś, gdzie nikt jej nie znajdzie.

Kilka dni później…
    Hermiona właśnie wchodziła na ulicę Pokątną. Musiała kupić podręczniki na nowy rok. Zanim jednak zacznie zakupy, chciała wypić kawę Poszła do swojej ulubionej kawiarenki. Znalazła mały stolik w rogu. Usiadła tam , i zamówiła Zwykłą Latte. W tym samym czasie do kawiarni wszedł mężczyzna k kapeluszu i płaszczy. Dziewczyna zwróciła na niego uwagę. Było przecież 35 stopni!! Kiedy mężczyzna zdjął nakrycie głowy, cały czas był nie do poznania. Hermiona wiedziała, że gdzieś już go wcześniej spotkała. Tylko gdzie. Musiała przyznać, że chłopak był bardzo przystojny. Spodobał się jej.
   Kiedy tak rozmyślała, kelnerka przyniosła jej kawę. Szybko wypiła całą zawartość szklanki.  Nie wiedząc czemu, nie chciała już przebywać w tym pomieszczeniu. Instynkt jej to podpowiadał, a on nigdy się nie mylił. Tuż przy wyjściu poczuła lekkie wstrząsy. Już po chwili coś wybuchła.  Wyczuła, że ktoś ja osłonił. Był to mężczyzna w płaszczu.
 Po eksplozji wszędzie panowała panika. Co ją wywołało? Czemu akurat ten lokal? Kto ją osłonił? Gryfonka miała coraz więcej pytań. Dlatego odwróciła się do nieznajomego. Mogę poznać imię mojego wybawcy? – Zapytała pół poważnie, pół serio. Oczywiście- odpowiedział mężczyzna. Nazywam się Draco, Draco Malfoy. A pani?


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pierwszy rozdział :) Mam nadzieje, że miło będzie wam sie czytać. Drugi będzie miej więcej do 10 maja. Narazie to tyle.

~Ta dziwna
Witajcie czarodzieje!!!1 ( lub inne istoty z naszego pięknego wszechświata)
Jestem Ta dziwna, i blog będzie o dramione, co każdy z ilorazem inteligencji ponad 70 powinien zauważyć.
Chwila, wróć. Za poważnie!!!!!!!
Mój pierwszy blog, ale nie opowiadanie. Mam nadzieję, że miło wam się będzie to czytać :)
Tyle z mojej strony.
Żagnam
~Dziwaczka